Durszlak.pl
Akcja: Nie kradnij zdjęć!

zBLOGowani.pl

Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
poniedziałek, 26 września 2011
GP Singapuru

                Nocny wyścig o GP Singapuru już za nami. Mimo, że do końca sezonu jeszcze 5 eliminacji, Sebastian Vettel już w Singapurze mógł zapewnić sobie tytuł mistrzowski. Tak się jednak nie stało. Niemiec startujący z pole position wygrał GP Singapuru, ale ze świętowaniem drugiego tytułu mistrzowskiego będzie musiał poczekać do Japonii.

Jenson Button, zajmujący w klasyfikacji generalnej drugie miejsce, w Singapurze także był drugi. Tym samym krzyżując plany Vettela. Aby obronić tytuł Sebastian potrzebuje już tylko jednego punktu.

Na najniższym stopniu podium stanął Mark Webber. Czwarty był Fernando Alonso, mimo że po znakomitym starcie zanosiło się na więcej.

Zespół Roberta Kubicy po raz kolejny nie spisał się dobrze. Bruno Senna finiszował na 15 miejscu, a Witalij Pietrow na 17. 

11:51, amaranthrose , Formuła1
Link Komentarze (4) »
czwartek, 22 września 2011
Wyprawa na Świnicę - zejście na przełęcz Zawrat

         Zgodnie ze wcześniejszymi obietnicami dzisiaj dalsza część wyprawy na Świnicę. Wejście na szczyt trwało ponad 5 godzin, dlatego odpoczęliśmy, odbudowaliśmy siły i trzeba było wracać. Nie chcieliśmy wracać tą samą drogą, dlatego wybraliśmy zejście przez Zawrat. Nie myślcie, że była to prostsza, albo krótsza droga. Wręcz przeciwnie.

Trasa ze Świnicy na Zawrat uchodzi za trudną i właściwie niczym nie różni się od Orlej Perci. Przez całą drogę towarzyszą nam trudności. Zejścia są strome, ubezpieczone łańcuchami. Poziom ekspozycji też jest dość spory. Szlak jest często uczęszczany przez turystów, co ma swoje plusy i minusy. Plusy, bo mamy czas żeby zastanowić się jaki ruch wykonać, gdzie postawić nogę, czego się złapać. Minusy, bo przez kolejki niepotrzebnie wydłuża się czas naszej wędrówki. 

Jak już wspomniałam po drodze czeka nas wiele trudności. Już na początku zejścia rozpoczynają się eksponowane trawersy i pionowe ścianki, na których z pomocą przychodzą nam klamry. Odległości między stopniami są bardzo duże. Dlatego nie zawsze mamy gdzie pewnie postawić stopę. Jednak łańcuchy w znacznym stopniu ułatwiają nam zejście. I tutaj ostrzegam, odpowiednie buty to podstawa. W wielu miejscach musimy naciągać łańcuch i spuszczać się po prawie pionowych ścianach.

Mimo sporych trudności szlak jest bardzo przyjemny. Dobrze oznakowany, znakomicie ubezpieczony. Widoki wynagradzają nam spory wysiłek.

Dochodzimy do podejścia na Zawrat. Na tym kończą się wszelkie trudności. Od Zawratu dalszą wędrówkę odbywamy po łagodnie ułożonych stopniach trawersując przez ok 30min. grań Czołowych Czubów. Następnie czeka nas trochę bardziej strome zejście z którego mamy najpiękniejszy widok na Zadni Staw Polski. Po niecałej godzinie wędrówki dochodzimy do Wielkiego Stawu. Szlakiem wzdłuż Wielkiego stawu dochodzimy do schroniska. Tutaj mamy czas na dłuższy odpoczynek.

Z Doliny Pięciu Stawów schodzimy czarnym szlakiem do Wodogrzmotów Mickiewicza. Idziemy szybkim tempem. Po niecałych dwóch godzinach dochodzimy do Wodogrzmotów. Teraz czeka nas jeszcze ok 25 minut szybkiego marszu i dochodzimy do Palenicy Białczańskiej. Nasza wyprawa dobiega końca.

Jeszcze na koniec kilka zdjęć. Nie są to jednak tegoroczne zdjęcia. Na Zawracie byliśmy już rok temu i wtedy zrobiliśmy sporo zdjęć.

Czarny Staw

Kozica górska, która wyszła nam na spotkanie:)


wtorek, 20 września 2011
Szarlotka z budyniem

                      Na wszystkich blogach królują już szarlotki. Ja długo się przed nimi broniłam, bo to takie jesienne ciasto. Jednak kiedy dziadek przywiózł nam całą skrzynkę pysznych, soczystych jabłek, ugięłam się. Jesień nie jest przecież taka zła, a szarlotka to jedno z moich ulubionych ciast.

Postanowiłam, że upiekę szarlotkę, ale nieco inną niż wszystkie. Ta którą wybrałam zasmakuje zarówno wielbicielom jabłek jak i budyniu. Jest pyszna, aromatyczna, rozpływa się w ustach. Najlepiej smakuje zaraz po upieczeniu i ostygnięciu. Połączenie kruchego ciasta, jabłek i budyniu jest idealne.

Przepis znalazłam na blogu arabeski (nie wiem dlaczego, ale nie mogę dodać linka, pomóżcie!). Nieco zmodyfikowałam przepis dodając mniej cukru. Dodałam też odrobinę cynamonu. Nie wyobrażam sobie szarlotki bez cynamonu. Cynamon musi być i już!


Składniki:

  • 0,5 kg mąki
  • 3/4 szklanki cukru + 4 łyżki do budyniu
  • 2 jajka
  • szczypta soli
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2 budynie
  • 3 szklanki mleka
  • 1,5 kg jabłek
  • 2 łyżeczki cynamonu

Wykonanie:

Jajka ucieramy z cukrem i solą. Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia, siekamy z margaryną. Dodajemy utarte żółtka i zagniatamy. Ciasto dzielimy na dwie części. Jedną wkładamy do zamrażalnika. Drugą wykładamy na blachę.

Na ciasto wykładamy pokrojone w średnią kostkę jabłka. Posypujemy cynamonem. Budyń gotujemy z dodatkiem 3 szklanek mleka i 4 łyżek cukru. Jeszcze ciepły rozprowadzamy na jabłkach. Na wierzch wykładamy drugą część ciasta (można zetrzeć na tarce lub jak ja skubać palcami).  Piec w temp. 200o przez ok 45 minut. Po ostygnięciu można posypać cukrem pudrem.

11:31, amaranthrose , ciasta
Link Komentarze (12) »
niedziela, 18 września 2011
Powrót Roberta

6 lutego jadący w rajdzie Ronde di Andora Robert Kubica, miał wypadek. Te informacje sprawiły, że moje serce zamarło. Zewsząd napływające informacje dodatkowo pogłębiały mój smutek.

Pamiętam, że był to weekend zaraz po zimowej sesji. Niestety nawet zdany egzamin ( na bardzo wysoką ocenę) nie był w stanie przywrócić uśmiechu na mojej twarzy.

To były najgorsze dni mojego życia. Spędzone przed komputerem w oczekiwaniu na kolejne informacje. W tym czasie Robert walczył o życie. I stał się cud. Tak, cud. Wielu ludzi nie dawało Robertowi szans na przeżycie.  Czas mijał, Robert przechodził kolejne operacje. Wreszcie rozpoczęła się żmudna rehabilitacja. Robert pracował i dalej pracuje bardzo wytrwale.

Po każdej burzy zawsze wychodzi słońce. Tak stało się i tym razem. Niedawno w internecie pojawiły się nowe zdjęcia, na których Robert wygląda świetnie. Gdyby nie bandaż na przedramieniu, nigdy nie powiedzielibyście że jeszcze kilka miesięcy temu ten człowiek walczył o życie.

źródło: zdjęcie - www.f1fanclub.pl

Takie zdjęcia, takie informacje sprawiają że jestem szczęśliwa. Powrót Roberta do Formuły1 jest już blisko!

 

18:43, amaranthrose , Formuła1
Link Komentarze (1) »
czwartek, 15 września 2011
Biszkopt z malinami i galaretką

               Dalszy ciąg malinowego szaleństwa. W tym roku, ku naszemu zadowoleniu, maliny obrodziły. Dzisiaj ciasto proste, szybkie i lekkie. Zawsze się udaje i zawsze ładnie się prezentuje. Biszkopt z lekką pianką, owocami i galaretką. To ulubione ciasto mojej mamy.

Maliny możecie zastąpić oczywiście innymi owocami. Kolor galaretki także możecie wybrać sami. Polecam!

Składniki:

Biszkopt:

  • 3 jajka
  • 120g mąki
  • 100g cukru
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia

Przygotowanie:

Oddzielamy żółtka od białek. Białka ubijamy z trzema łyżkami wody. Następnie powoli dodajemy żółtka i cukier. Dokładnie ubijamy. Następnie dodajemy mąkę z proszkiem do pieczenia i delikatnie mieszamy łyżką. Ciasto przelewamy do formy wysmarowanej margaryną i posypanej kaszką manną. Pieczemy ok. 30 minut w temperaturze 1600.

  • opakowanie śmietanki w proszku do ubijania
  • 3/4 szklanki mleka
  • 1 galaretka (u mnie truskawkowa)
  • maliny

Galaretkę w szklance przegotowanej wody. Czekamy, aż ostygnie. Następnie śmietankę ubijamy z mlekiem. Do ubitej śmietanki wlewamy ostudzoną galaretkę. Chwilkę czekamy, aż masa lekko stężeje. Wylewamy masę na ostudzony biszkopt. Do masy wciskamy owoce.

  • 2 galaretki ( u mnie wiśniowe)

2 galaretki rozpuszczamy w 3 szklankach przegotowanej wody. Czekamy, aż wystygnie. Tężejącą galaretkę wylewamy na ciasto. Ciasto wkładamy do lodówki.