Durszlak.pl
Akcja: Nie kradnij zdjęć!

zBLOGowani.pl

Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
czwartek, 14 czerwca 2012
Tort malinowy

                 Wiem, że długo mnie tutaj nie było. Jednak wbrew pozorom wcale nie zapomniałam o blogu. Wiele razy logowałam się i próbowałam pisać. Niestety za każdym razem z marnym skutkiem. Tegoroczna sesja zdecydowanie trwa zbyt długo. Wprawdzie jeszcze dwa egzaminy przede mną, ale wydaje się, że największy stres już opanowałam. Poza tym stęskniłam się za wami.

Malinowy tort, a nawet dwa torty, piekłam już jakiś czas temu. Dokładnie na dzień matki, stąd taka dekoracja. Był to prezent od rodziców dla ich mam. Chyba się udał, bo babcie były zachwycone.

Lekki malinowy krem na bazie bitej śmietany i serka homogenizowanego, biszkopt i galaretka utworzyły wspaniałe połączenie. Powiem wam, że naprawdę ciężko było poprzestać na jednym kawałku. Nawet moja siostra, która zdecydowanie nie lubi tortów, tym razem spróbowała. Później przez cały dzień chwaliła się swoim pierwszym w życiu w całości zjedzonym kawałkiem tortu:)

Na świeże maliny będziemy musieli jeszcze trochę poczekać (ja miałam zamrożone), ale przecież sezon truskawkowy trwa! Tort będzie równie smaczny z truskawkami.

przepis własny

Biszkopt:

  • 6 jajek
  • 20dag cukru
  • 24dag mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej. Białka ubijamy z sześcioma łyżkami wody. Następnie stopniowo dodajemy żółtka i cukier. Dokładnie miksujemy. Dodajemy mąkę z proszkiem do pieczenia i bardzo delikatnie mieszamy.

Ciasto wylewamy do natłuszczonej i obsypanej kaszką manną tortownicy (średnica ok. 24cm). Pieczemy w temperaturze 1600C przez 35-40 minut, do suchego patyczka. Biszkopt ostudzić, przekroić na trzy części.

Krem malinowy:

  • 400g malin, jeżyn lub truskawek
  • 400-500 ml śmietany 30%
  • 150-200g waniliowego serka homogenizowanego
  • 3 łyżeczki żelatyny
  • 6-7 pełnych łyżek cukru pudru (lub więcej, jak lubicie)

Maliny zmiksować, przetrzeć przez sitko tak, aby pozbyć się pestek (truskawek nie trzeba przecierać). Śmietanę ubić na sztywno. Żelatynę rozpuścić w 1/4 szklanki ciepłej wody. Do śmietany dodać serek, maliny, cukier puder, wymieszać. Dodać rozpuszczoną i lekko ostudzoną żelatynę i wymieszać.

Przygotować poncz do nasączenia biszkoptu ( pół szklanki wody zmieszać z sokiem wyciśniętym z cytryny, można dodać kieliszek wódki).

Pierwszy blat biszkoptu nasączyć ponczem, a następnie wyłożyć na niego 1/2 kremu malinowego. Przykryć drugim blatem, nasączyć, wyłożyć resztę kremu. Przykryć trzecim blatem i także nasączyć.

Dodatkowo:

  • 400ml śmietany 30%
  • czerwona galaretka
  • 1 łyżeczka żelatyny
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 150g wiórków kokosowych
  • 2 łyżki cukru

Śmietanę ubić na sztywno, pod koniec ubijania dodać cukier. Do śmietany dodać rozpuszczoną żelatynę.

Wierzch i boki tortu smarujemy śmietaną. Na górze rysujemy patyczkiem serduszko. Następnie za pomocą rękawa cukierniczego obrysowujemy śmietaną serduszko. Z pozostałej śmietany wyciskamy małe rozetki na zewnątrz serduszka. Krawędzie serduszka muszą bardzo być szczelne, tak aby galaretka później nie wypłynęła.

Na suchej patelni prażymy wiórki kokosowe z cukrem. Kiedy ostygną obsypujemy nimi boki tortu. Wkładamy tort do lodówki. 

Galaretkę rozpuszczamy w szklance gorącej wody ( o połowę mniej niż na opakowaniu). Odstawiamy do ostygnięcia. Tężejącą galaretkę powoli, łyżeczką wylewamy na tort. Wstawiamy do lodówki do stężenia.




00:10, amaranthrose , torty
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 21 maja 2012
Babeczki cytrynowe

                      Mam nadzieję, że nie zapomnieliście o wczorajszej nocy muzeów. Ja, mimo zbliżających się egzaminów, nie mogłam opuścić takiego wydarzenia. Wrocławskie ulice były wczoraj zatłoczone bardziej niż zwykle. Muzea odwiedzały całe rodziny, sporo było też obcokrajowców. Późna pora nikomu nie przeszkadzała.

W sumie zwiedziliśmy cztery wrocławskie muzea. Pierwszym naszym celem było Muzeum Narodowe. Mimo ogromnej liczby osób, bardzo nam się podobało. Największe wrażenie zrobiła na nas chyba wystawa współczesna. Niestety nie mam zdjęć, bo aparat został w domu:( Później poszliśmy jeszcze do BWA Awangardy, Muzeum Poczty i do Ratusza. W Awangardzie urzekła nas wystawa rowerów. Do obejrzenia były nie tylko rowery, ale też obrazy i krótkie filmy. Wszystko o tej samej tematyce. Na tym  skończyło się nasze zwiedzanie. Byliśmy tak zmęczeni, że ciepłe łóżko było naszym jedynym marzeniem. Szczerze powiedziawszy nie lubię muzeów, oglądanie wystaw zwykle mnie nudzi. Tym razem było inaczej. Noc muzeów to wspaniałe przeżycie. Jeśli w tym roku wam się nie udało, pamiętajcie o niej za rok! Jeżeli nie chcecie czekać tak długo, w galerii Awangarda przy ulicy Wita Stwosza co środę wejście jest darmowe!

Tyle o muzeum. Moją propozycją na dziś są cytrynowe babeczki. Piekłam je już jakiś czas temu. Jednak myślę, że będą idealne na nadchodzące ciepłe dni. Nam najbardziej smakowały kiedy były jeszcze ciepłe. Aromat cytrynowy był wtedy najbardziej intensywny. Babeczki nie należą do tych lekkich i puszystych. Są miękkie i wilgotne. Na drugi dzień zrobiły się zbite, dlatego najlepiej zjeść je od razu po upieczeniu. Polecam szczególnie amatorom cytrynowych wypieków. Przepis znalazłam na blogu dorotus.


Składniki:

  • 1 szklanka mąki
  • 3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 3/4 szklanki cukru
  • 60g miękkiego masła
  • 2 jajka
  • 6 łyżek jogurtu naturalnego
  • sok z jednej cytryny
  • skórka otarta z dwóch cytryn
  • cukier puder do oprószenia

Wykonanie:

Mąkę, proszek i sól wymieszać w jednym naczyniu. Mikserem zmiksować masło z cukrem, aż będzie kremowe. Następnie powoli wbijać jajka, dalej miksując. Do masy maślanej na przemian wsypywać suche składniki, wlewać maślankę, na końcu sok i skórkę z cytryny.

Formę do muffinek wyłożyć papilotkami. Formę wypełnić prawie do pełna. Babeczki nie urosną bardzo duże. Ja swoich papilotek nie wypełniałam do pełna, bo byłyby zbyt wysokie. Wy możecie zrobić je, jak tylko chcecie. Polecam użycie foremek w kształcie różyczek, serduszek itp.

Piec w temperaturze 1800C przez 15-18 minut. Po ostudzeniu oprószyć cukrem pudrem.


środa, 16 maja 2012
Kruche ciasto z rabarbarem i dżemem truskawkowym

                Wracam do was po krótkiej przerwie. Mogę się już pochwalić, zdałam egzamin i mikrobiologię mam już za sobą. Niestety trzy egzaminy ciągle jeszcze przede mną. Pocieszający jest jednak fakt, że jeszcze nieco ponad miesiąc i wakacje!

Ciasto z rabarbarem to obowiązkowy wypiek o tej porze roku. To, które wybrałam jest chyba najprostsze ze wszystkich. Kruche ciasto, dżem truskawkowy, rabarbar i kruszonka. Idealne w swojej prostocie. Koniecznie wypróbujcie.

Przepis na ciasto znalazłam tutaj, dodaję go do Rabarbarowej akcji.


Składniki na ciasto:

  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 szklanki cukru pudru
  • 185g masła
  • 3 duże żółtka
  • 1 łyżka gęstej śmietany

Wszystkie składniki zagnieść. Ciasto zawinąć w folię i schłodzić w lodówce przez 30 minut.

Piekarnik rozgrzać do temperatury 1800C. Ciasto wyłożyć do blaszki o wymiarach 25x30cm. Podpiec w piekarniku na złoty kolor. Ostudzić.

Składniki na kruszonkę:

  • 185g mąki pszennej
  • 100g cukru
  • 125g masła
  • 2 łyżki cukru w wanilią

Mąkę wymieszać z cukrem i i cukrem waniliowym. Masło roztopić i bardzo mocno podgrzać i takim zalać suche składniki. Dobrze wymieszać.

Ponadto:

  • 1 kg rabarbaru
  • 6 łyżek cukru
  • 1 łyżka bułki tartej
  • słoiczek dżemu truskawkowego (można pominąć)

Rabarbar umyć, obrać, pokroić na 1cm kawałki. Rozgrzać suchą, dużą patelnię, wrzucić do niej rabarbar i posypać cukrem. Podgrzać na ostrym ogniu, mieszając, aż rabarbar puści sok (około 2-3 minuty). Odsączyć rabarbar z nadmiaru soku.

Wystudzone ciast posmarować dżemem truskawkowym. Wyłożyć rabarbar, posypać łyżką bułki tartej. Na końcu posypać kruszonką.

Piec około 30-40 minut. w temperaturze 1800C. Przestudzić i posypać cukrem pudrem.



00:01, amaranthrose , ciasta
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 14 maja 2012
GP Hiszpanii

                    Kolejny wyścig tegorocznych mistrzostw świata Formuły1 już za nami. Co najważniejsze, kolejny emocjonujący wyścig. Wydaje się, że czasy w których walka o pozycje rozgrywała się w alei serwisowej już za nami. Wreszcie F1 daje nam to na co wszyscy czekamy, emocje i adrenalinę.


Wczorajsze GP Hiszpanii na torze Catalunya to wielki sukces Pastora Maldonado i zespołu Williams. Startujący z pole position Wenezuelczyk wywalczył w Barcelonie swoje pierwsze zwycięstwo w F1. To był wielki dzień nie tylko dla kierowcy, ale też i dla zespołu sir Franka Williamsa. Kierowca w barwach Williamsa ostatnim razem stawał na najwyższym stopniu podium w 2004roku.

Tuż za Maldonado do mety dojechał Fernando Alonso. Było to domowe GP Hiszpana i pewnie większość fanów odczuwa pewien niedosyt. Po wspaniałym starcie, kiedy Fernando znalazł się na prowadzeniu radość wśród kibiców była ogromna. Niestety nie trwała ona długa. Już po drugim pit stopie Hiszpan stracił swoją pozycję na rzecz Maldonado. Różnice czasowe pomiędzy kierowcami były niewielkie i wydawało się że wszystko jest jeszcze możliwe. Jednak na ostatnich okrążeniach kierowcy musieli dbać o opony i w takiej kolejności ukończyli wyścig.

Na najniższym stopniu podium stanął wczoraj Kimi Raikkonen. Tuż za nim do mety dojechał drugi kierowca zespołu Lotus, Romain Grosjean.

Lewis Hamilton mimo wywalczonego w sobotnich kwalifikacjach pole position, do wyścigu wystartował z ostatniego miejsca. W bolidzie Lewisa zabrakło paliwa i nie był on w stanie dojechać do alei serwisowej. Kilka godzin później ogłoszono, że Brytyjczyk został zdyskwalifikowany za naruszenie regulaminu technicznego. Tym samym z pole position wystartował Maldonado. Ostatecznie Brytyjczyk ukończył wyścig na 8 pozycji, całkiem nieźle jak na start z ostatniego pola.

Nie sposób wspomnieć o kolejnej porażce Michaela Schumachera. Po kolizji z Brazylijczykiem Brunno Senną, Niemiec zakończył wyścig na 13 okrążeniu. Po 5 rundach tegorocznych mistrzostw świata, Michael ma na swoim koncie zaledwie 2 punkty.

foto

Na koniec kilka o słów na temat Porche Supercup. Po sobotnich udanych kwalifikacjach i drugiej pozycji startowej Kuby Giermaziaka wszyscy w napięciu czekaliśmy na wyścig. Niestety wyścig został odwołany ze względów bezpieczeństwa. Sytuacja trochę dziwna i nie do końca zrozumiała, nie tylko dla mnie ale też i dla zawodników. Na zwycięstwo Kuby będziemy musieli jeszcze poczekać, mam nadzieję że do następnego wyścigu.

16:08, amaranthrose , Formuła1
Link Komentarze (3) »
piątek, 27 kwietnia 2012
Babka marmurkowa i krótka przerwa

                 To już ostatni mój wypiek typowo wielkanocny. Kolejna babka, tym razem marmurkowa. Piekłam ją razem z babcią. Przyznam szczerze, że to nasz pierwszy taki wypiek. Nie bardzo wiedziałyśmy jak uzyskać efekt marmurka. Postępowałyśmy według przepisu. Warstwami nakładałyśmy ciasto, a potem kilka razy zamieszałyśmy patyczkiem. Wyszło chyba całkiem nieźle.

Jaka była w smaku? Przepyszna. Wilgotna, niezbyt sucha. Zdecydowanie najlepsza jaką kiedykolwiek jadłam. Do ciasta ciemnego zamiast kakao dodajemy czekoladę. Efekt jest rewelacyjny. Smak czekolady jest wyraźnie wyczuwalny.

Na koniec trochę mniej radosna wiadomość. Mój egzamin z mikrobiologii zbliża się wielkimi krokami. Jutro ( a właściwie dzisiaj) jadę do domu i zamykam się w świecie mikrobiologii. Tak więc przez najbliższe dwa tygodnie pewnie nie będę pisać na blogu. Mam nadzieję, że to rozumiecie. Trzymajcie za mnie kciuki:)

Przepis na babkę znalazłam na tej stronie.


Składniki:

  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 1 i 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 225g miękkiego masła
  • 1 szklanka cukru
  • pół łyżeczki ekstraktu z wanilii
  • pół szklanki mleka
  • 120g gorzkiej czekolady

Wykonanie:

Wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową.

Mąkę i proszek przesiać, wymieszać z solą. Masło ubić mikserem na jasną puszystą masę (około 3 minuty). Dodać cukier i dalej ubijać. Dodawać jajka, po kolei, po każdym dokładnie miksując. Masa pod koniec może się lekko zważyć, ale nie ma to wpływu na efekt końcowy. Dodać wanilię i zmiksować.

Zmniejszyć obroty miksera i dodawać mąkę na przemian z mlekiem, miksują tylko do połączenia się składników.

Czekoladę roztopić w kąpieli wodnej. Ciasto podzielić na pół. Do jednej części dodać czekoladę, wymieszać łyżką.

Formę* wysmarować masłem i obsypać kaszką manną. Nakładać na zmianę do jasną to ciemną masę. Po wyłożeniu, widelcem zrobić w cieście zygzaki.

Piec w temperaturze 1600 przez 70-80 minut do suchego patyczka. Po ostudzeniu można polać babkę czekoladą roztopioną w kąpieli wodnej z dodatkiem łyżki oleju.

* przepis jest na blaszkę o wymiarach 29x11cm. My piekłyśmy ją w formie do babki z kominem z półtorej porcji ciasta.

00:01, amaranthrose , babki
Link Komentarze (5) »