Durszlak.pl
Akcja: Nie kradnij zdjęć!

zBLOGowani.pl

Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
czwartek, 26 lipca 2012
Rożki z papierówkami

                         Kilka dni temu dostaliśmy od dziadka całkiem sporą ilość papierówek. Niemal od razu wiedziałam co z nimi zrobię. Przepis na te ciastka wykorzystywałam już wiele razy. Początkowo piekłam małe serduszka posypane cukrem. Tak nam zasmakowały, że postanowiłam zrobić bardziej urozmaiconą wersję. Tak powstały rogaliki z marmoladą, a później także z czekoladą. Tym razem wykorzystałam je do rożków z jabłkami. Lekko kwaśne jabłka z dużą ilością cynamonu w cieście, które smakuje jak francuskie. Było pysznie! Polecam przepis, bo to szybka i prosta alternatywa dla ciasta francuskiego. Możecie wykorzystać go także do innych przepisów. Ja już zastanawiam się jak smakowałoby jako ciasto do napoleonek.

Przepis na ciasteczka znalazłam tutaj.


Składniki na ciasto:

  • 28 dag mąki pszennej
  • 25 dag masła
  • 5 łyżek gęstej kwaśnej śmietany
  • 1 żółtko
  • białko do posmarowania
  • cukier do posypania

Dodatkowo:

  • 1kg papierówek
  • 3 łyżki cukru (lub więcej)
  • 2 łyżeczki cynamonu

Wykonanie:

Papierówki myjemy, obieramy, i kroimy w małą kostkę. Gotujemy przez kilka minut z cukrem (aż sok odparuje). Dodajemy cynamon i mieszamy. Studzimy.

Składniki na ciasto zagniatamy. Wałkujemy niezbyt cienko i wykrawamy kwadraty dowolnej wielkości. Na środek każdego kwadratu nakładamy łyżkę jabłek. Zlepiamy końce. Smarujemy ciastka białkiem i posypujemy cukrem. Pieczemy na blaszce wysmarowanej margaryną i obsypanej kaszką manną około 15-20min w temperaturze 1750C aż będą lekko zrumienione.

Ja zrobiłam ciasto z podwójnej porcji i oprócz rożków powstały także kwadraciki z marmoladą i małe serduszka.


poniedziałek, 23 lipca 2012
GP Niemiec

                       Dzisiaj bardzo krótko kilka słów o GP Niemiec, bo czeka mnie jeszcze pakowanie. Wreszcie skończyłam wakacyjne praktyki we Wrocławiu i już jutro wracam do domu.

Już po raz kolejny podczas jednego weekendu wyścigowego kierowcy wykazali się umiejętnością jazdy zarówno po suchym jak i po mokrym torze. W deszczowych kwalifikacjach pole position wywalczył Fernando Alonso. Wyścig rozegrany był już na suchym torze. Hiszpan nie zawiódł kibiców i po starcie pewnie obronił prowadzenie. Drugi był Sebastian Vettel, a trzeci Michael Schumacher.

GP Niemiec tym razem okazało się pechowe dla Lewisa Hamiltona. Brytyjczyk musiał wcześniej zjechać do boksów z przebitą tylną lewą oponą, a następnie po 57 okrążeniach zakończyć wyścig.

Już na 11 okrążeniu Michael Schumacher został wyprzedzony przez Jensona Buttona. Przez dalszą część wyścigu miejsca w czołówce nie zmieniały się. Po drugiej turze pit stopów, Fernando utrzymał prowadzenie. Natomiast Sebastian Vettel stracił pozycję na rzecz Buttona.

W końcówce wyścigu Niemiec odzyskał drugą pozycję. Ostatecznie wyścig zakończył się wygraną Fernando. Drugi był Vettel, a tuż za nim Button.

Tuż po wyścigu manewr wyprzedzenia Buttona przez Vettela został rozpatrzony przez FIA. Okazał się on niezgodny z regulaminem. Niemiec wyprzedzając znalazł się całym bolidem poza torem. Do całkowitego czasu uzyskanego przez Vettela doliczono karę - 20sekund i tym samym spadł on na 5 pozycję.

zdjęcie


15:09, amaranthrose , Formuła1
Link Komentarze (2) »
piątek, 20 lipca 2012
Muffinki z czekoladą i kremem limonkowym na pierwsze urodziny bloga

                    Nie sądziłam, że dotrwam do tego dnia. Decyzja o założeniu bloga była spontaniczna, ale jednak się udało. Dziś mija dokładnie rok. To był naprawdę wspaniały czas. Teraz moje doświadczenie w pieczeniu jest nieporównywalnie większe. To wszystko dzięki wam. Dlatego dziękuje za to, że czytacie, komentujecie i inspirujecie!

Smak limonki poznałam dopiero niedawno i jestem nim zachwycona. Wcześniej zawsze używałam cytryny. Do momentu gdy upiekłam ciasto z jagodami i limonką (przepis wkrótce). Od tej pory ciągle zastanawiam się nad wypiekami z dodatkiem tego owocu. Dziś proponuję wam muffinki z czekoladą i kremem limonkowym. Były naprawdę przepyszne. Słodkie muffinki i lekko kwaśny, delikatny krem. Wspaniałe. Coś mi mówi, że będę do nich często powracać.

przepis własny

 

Składniki na ciasto:

  • 2 szklanki mąki
  • 1 jajko
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 szklanka mleka
  • 3/4 szklanki cukru
  • 1/3 szklanki oleju
  • szczypta soli
  • cukier waniliowy
  • 50g gorzkiej czekolady

W jednej misce łączymy wszystkie suche składniki. W drugiej mieszamy jajko, mleko i olej. Następnie łączymy zawartość obu misek. Dodajemy pokrojoną czekoladę i mieszamy. Nakładamy ciasto do połowy wysokości foremek. Pieczemy 20minut w temperaturze 2000C .

Krem limonkowy:

  • 330 ml śmietany 30%
  • 140g waniliowego serka homogenizowanego
  • 2 usztywniacze do bitej śmietany
  • skórka i sok z jednej limonki
  • 2 łyżki cukru pudru

Śmietanę ubijamy na sztywno z usztywniaczem. Dodajemy serek i mieszamy. Dodajemy sok i skórkę limonki, w razie potrzeby dosładzamy cukrem pudrem i mieszamy. Krem nakładamy do rękawa cukierniczego i wyciskamy na ostudzone muffinki. Schładzamy w lodówce. Najlepiej smakują po nocy spędzonej w lodówce. Wtedy krem nabiera intensywnego aromatu, a muffinki są wilgotne.


Wpis dodaję do akcji muffinkowo.

 

poniedziałek, 16 lipca 2012
Kruche ciasto z rabarbarem i bezą kokosową

                   Wiem, że sezon na rabarbar już się skończył. Ciasto piekłam dwa tygodnie temu, ale zupełnie o nim zapomniałam. Jednak nic straconego, bo z innymi owocami też będzie pyszne. Szczególnie polecam porzeczki, których kwaśny smak idealnie będzie współgrał z bezą kokosową. Jesienią rabarbar możecie zastąpić dżemem z jabłek. Ja właśnie tak zrobiłam. Jak się okazało, miałam za mało rabarbaru. Dodałam więc do niego pół słoiczka domowego dżemu z jabłek. To połączenie okazało się strzałem w dziesiątkę. Pyszne i proste ciasto na każdą porę roku. Polecam!

przepis własny

Kruche ciasto:

  • 2 szklanki mąki
  • 2 żółtka
  • 1/4 szklanki cukru
  • 125g margaryny
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia

Wszystkie składniki na ciasto wrzucamy do miski i zagniatamy. Schładzamy w lodówce przez pół godziny. Następnie wykładamy je do prostokątnej formy. Pieczemy w temperaturze 1700C przez około 20 minut, tak aby się lekko zarumieniło.

Dodatkowo:

  • 1 kg rabarbaru
  • 6 łyżek cukru
  • 1 łyżka bułki tartej
  • pół słoiczka dżemu z jabłek (można pominąć)

Rabarbar umyć, obrać ze skórki, pokroić na 1cm kawałki. Rozgrzać suchą, dużą patelnię, wrzucić rabarbar, posypać cukrem. Podgrzewać, mieszając aż rabarbar puści sok (około 2-3minuty). Odsączyć z nadmiaru soku. Posypać bułką tartą. Wymieszać z dżemem jabłkowym i wyłożyć na wystudzone ciasto.

Beza kokosowa:

  • 4 białka
  • 0,5 szklanki cukru
  • 100g wiórków kokosowych

Białka ubijamy na sztywną pianę. Zmniejszamy obroty miksera i powoli, stopniowo dodajemy cukier. Następnie dodajemy wiórki kokosowe i mieszamy łyżką. Pianę wykładamy na ciasto. Pieczemy w temperaturze 140-1500C przez około 30 minut.

 

 

00:01, amaranthrose , ciasta
Link Komentarze (8) »
czwartek, 12 lipca 2012
"Piekło Dakaru"- Krzysztof Hołowczyc, Julian Obrocki

                           Kiedy usłyszałam, że Krzysztof Hołowczyc pisze książkę, wiedziałam że to będzie coś wspaniałego. Krótko po premierze nowa książka stała już na mojej półce. Niestety z jej przeczytaniem musiałam czekać aż do zakończenia sesji. Wreszcie nadszedł jednak ten moment.

Nie myliłam się, książka jest genialna. Już po paru stronach, wciągnęła mnie bez reszty. Z żalem odkładałam ją na półkę, zostawiając sobie kilka rozdziałów na dzień następny. Nie chciałam, aby tak wspaniała przygoda zbyt szybko się skończyła.

Krzysztofa Hołowczyca nie muszę chyba wam przedstawiać. Julian Obrocki to dziennikarz, podróżnik, fotografik, który także zapisał ważną kartę w historii polskiego rajdu Paryż-Dakar. W 1988, jako jeden z pierwszych Polaków, dotarł do mety , jako pilot w polskiej załodze ciężarówki Star. Wysłuchał on opowieści Krzysztofa Hołowczyca i przygotował tekst do druku.

Książka podzielona jest na osiem rozdziałów. Każdy z nich to kolejny rok przygotowań i wreszcie start w rajdzie. Tak, nie pomyliłam się, bo przygotowania do następnego rajdu zaczynają się tuż po powrocie z rajdu poprzedniego.

" Od lat śledzę przed telewizorem ten szalony rajd. Od lat wysłuchuję uporczywych nalegań dwójki przyjaciół - Julka Obrockiego i Jurka Mazura. Mówią, że to wielkie wyzwanie, jak lot na Księżyc, że pora wreszcie się z tym zmierzyć. Zbywałem ich brzęczenie, wmawiałem im i sobie, że to rajd za wolny, więc może dobry na emeryturę. Ale ziarenko saharyjskiego piasku gdzieś wbili mi w serce i coraz częściej zaczęło dawać znać o sobie."

Tak właśnie zaczyna się wielka przygoda Krzysztofa Hołowczyca z rajdem Paryż-Dakar. Mimo wielu problemów na trasie, debiut można zaliczyć do udanych. Przedostatni odcinek specjalny załoga - Krzysztof Hołowczyc, Jean Marc kończy na wspaniałym ósmym miejscu. To polski rekord Dakaru! Jeszcze tylko krótki, symboliczny etap wokół Różowego Jeziora i upragniony koniec. Niestety radość trwa krótko. Wspaniale spisujące się dotąd Mitsubishi Pajero zawodzi na kilkaset metrów przed metą. Silnik gaśnie i nie daje się go uruchomić. Szczęśliwie po godzinie ostatnia na trasie ciężarówka lituje się nad załogą i holuje auto do mety. Swój debiut Krzysztof Hołowczyc kończy na 60 miejscu.

"Zabolało, ale zaraziło mnie bardzo mocno. Wszystkie przekleństwa, które rzucaliśmy pod adresem tego rajdu i samochodu, na mecie tracą swe znaczenie." Tak, już po zakończeniu, komentuje rajd Hołowczyc. "Na razie nienawidzę Dakaru. Zwłaszcza patrząc na wychudzoną własną gębę. Trochę zdrowia mnie to kosztowało. A jednak... co chwilę łapię się na tym, że bezwiednie myślę, jak by usprawnić auto na przyszły rok."

Początkowo Dakar miał być tylko jednorazową przygodą, sprawdzeniem swoich umiejętności, chęcią spróbowania czegoś nowego. Jednak "nieuleczalna choroba - Dakar" dopadła także Hołka. Co więcej, trwa już osiem lat. Coś mi mówi, że trwać będzie jeszcze długo. Szanse na wielką wygraną są coraz większe. Szczególnie po tegorocznym Dakarze, gdy sukces był już tak blisko.

Dziś Dakar nie jest taki jak był kiedyś. Przede wszystkim, trasa nie prowadzi już przez Afrykę, a przez Amerykę Południową. Jak pisze Hołowczyc, mimo że pustynia Atacama jest trudniejsza i bardziej emocjonująca niż Sahara, prawdziwy duch Dakaru umarł. Wciąż jest to jednak najtrudniejszy i najdłuższy rajd. Dlatego co roku ściąga on setki zawodników i tłumy kibiców. Piekielny rajd. Tylko najlepsi, najbardziej wytrwali osiągają metę. Pozostali zostawiają na pustyni marzenia, zdrowie i pieniądze. Szybko jednak zapominają o bólu i za rok wracają.

Zachęcam wam do przeczytania książki. Każdego, nie tylko wielbicieli sportów motorowych. Wspaniale jest poznać ten największy rajd od kuchni. Przyznam szczerze, że nigdy nie śledziłam dokładnie przebiegu Dakaru. Teraz na pewno się to zmieni!

 zdjęcie

14:52, amaranthrose , książki
Link Komentarze (4) »