Durszlak.pl
Akcja: Nie kradnij zdjęć!

zBLOGowani.pl

Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
poniedziałek, 01 października 2012
Muffinki z malinami i białą czekoladą
                      Wakacje znów minęły jak w mgnieniu oka. Najwyższy czas wrócić więc do codzienności, do zajęć i do nauki. Będę tęsknić za słońcem, za zielonym lasem, parkiem, za górami. Na kolejne wakacje przyjdzie nam długo czekać.
Tymczasem na poprawę nastroju proponuję wam muffinki z malinami i białą czekoladą. Są, a właściwie były przepyszne. Ciężkie, mokre, pełne słodkich malin. To zdecydowanie jedne z moich ulubionych muffinek.
Przepis znalazłam tutaj.


Składniki (na ok 12 muffinek):
  • 1 jajko
  • 50g masła
  • 225ml mleka
  • 300g pszennej mąki
  • 150g cukru
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • cukier waniliowy
  • 150-200g malin
  • 100g białej czekolady
W jednej misce łączymy przesianą mąkę, cukier i proszek do pieczenia. W drugiej rozbijamy jajko, dodajemy mleko i rozpuszczone, przestudzone masło. Mokre składniki dodać do suchych. Na końcu dodać maliny oraz posiekaną białą czekoladę. Delikatnie wmieszać owoce i czekoladę do masy. Formę do muffinek wyłożyć papilotkami, wypełnić je do 3/4 wysokości. Piec ok.30 minut w 200°C.

poniedziałek, 24 września 2012
GP Singapuru

                  Wyścig o Grand Prix Singapuru, mimo że nocny, nigdy nie należał do moich ulubionych. Podobnie zresztą jak i inne wyścigi rozgrywane na nowych torach. Sama nie wiem dlaczego.  Być może się mylę, ale mam nieodparte wrażenie, że te nowe tory pozbawione są duszy. Ich historia dopiero się rozpoczyna. Tak czy owak, po ostatnim weekendzie chyba będę musiała zmienić swoje nastawienie. Chyba czas najwyższy otworzyć się na nowości.

Niedzielny wyścig możemy chyba zaliczyć do jednego z najbardziej emocjonujących w tym sezonie. Mimo, że nie obyło się bez wyjazdu samochodu bezpieczeństwa. Jednak w przypadku GP Singapuru powinniśmy już przywyknąć do takiego rozwoju wydarzeń. Do pierwszej neutralizacji przyczynił się Narain Karthikeyan, który na 33 okrążeniu uderzył w bandę uszkadzając zawieszenie swojego bolidu. Tuż po wznowieniu wyścigu, Michael Schumacher uderzył w tył bolidu Jeana-Erica Vergne. Kolizja wyeliminowała dwóch kierowców, a na tor ponownie wyjechał samochód bezpieczeństwa.

Tymczasem na przodzie stawki toczyła się zacięta walka o pierwszą lokatę. Po świetnym starcie z pole position Lewis Hamilton utrzymał pozycje i pewnie prowadził w wyścigu. Tuż po pierwszym pit stopie Sebastian Vettel podkręcił tempo i znacznie zmniejszył stratę do lidera. Do ostatecznej walki o pozycję jednak nie doszło. Już na 23 okrążeniu w bolidzie Hamiltona awarii uległa skrzynia biegów. Nie był on jedynym pechowcem. Usterka w bolidzie zmusiła także Pastora Maldonado do zakończenia nocnego wyścigu. Szkoda, bo przez cały weekend Wenezuelczyk spisywał się naprawdę nieźle i szanse na sukces były spore.

Ze względu na przekroczenie regulaminowych dwóch godzin, wyścig został zakończony po przejechaniu przez kierowców 60 okrążeń. Ostatecznie zwycięstwo odniósł Sebastian Vettel. Jako drugi linię mety przejechał Jenson Button, trzeci był Fernando Alonso. Niespodziewany sukces odniósł w niedzielę zespół Force India. Paul di Resta dojechał do mety tuż za czołową trójką.

Na koniec kilka słów o Fernando Alonso. Hiszpan wprawdzie wywalczył miejsce na podium i utrzymał prowadzenie w klasyfikacji generalnej, ale przyznam szczerze, że nie na to wszyscy liczyliśmy. Prawie sekundowa strata Ferrari w kwalifikacjach do wynik dużo poniżej oczekiwań. Pocieszający jest fakt, że Fernando jest zupełnie świadomy swojej sytuacji. Co najważniejsze, zapowiada walkę do końca. Ja w te zapewnienia wierzę i będę mocno trzymać kciuki za sukces Hiszpana.

20:50, amaranthrose , Formuła1
Link Komentarze (2) »
niedziela, 23 września 2012
Czekoladowa Pavlowa

                        Klasyczną Pavlową, jak się domyślam, wszyscy już dobrze znacie i lubicie. Dzisiaj jednak prezentuję wam troszkę inną wersję popularnej bezy. Opcja czekoladowa bardzo nam przypadła do gustu. Jak na Pavlową przystało, beza jest chrupiąca z zewnątrz. Środek natomiast to delikatna, intensywnie czekoladowa pianka z kawałkami czekolady. Z dodatkiem bitej śmietany i dużej ilości świeżych owoców tworzy połączenie któremu nie sposób się oprzeć. I nie myślcie, że dacie rade poprzestać na jednym kawałku!

Klasyczną, białą Pavlową już wam pokazywałam na blogu. Znajdziecie ją tutaj. Przy okazji czekoladowej upiekłam także białą, zrobiłam nowe zdjęcia i  wkleiłam do starego wpisu. Zapraszam do obejrzenia (klik).

Przepis znalazłam oczywiście tutaj.


Składniki na bezę:

  • 6 białek
  • 300 g drobnego cukru
  • 3 łyżki kakao
  • 1 łyżeczka octu z czerwonego wina lub balsamicznego
  • 50 g gorzkiej czekolady, posiekanej (polecam dać więcej)

Na wierzch:

  • 330 ml śmietany kremówki
  • 500 g świeżych owoców (u mnie maliny, jeżyny i brzoskwinie)

Białka ubić na sztywną pianę, dodawać po łyżce cukru, dalej ubijając. Następnie przesiać kakao, wmiksować, dodać łyżeczkę octu i posiekaną czekoladę. Delikatnie wymieszać.

Na papierze do pieczenia narysować okrąg o średnicy mniej więcej 23 cm. Wyłożyć na niego bezę, wyrównać. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180ºC, natychmiast przykręcając temperaturę do 150ºC. Piec 1 godzinę 15 minut. Gotowa powinna wyglądać na chrupiącą na brzegach i suchą na górze. W środku jest jednak mięciutka. Studzić w uchylonym piekarniku, przełożyć na płaski talerz.

Ubić kremówkę, wyłożyć na wierzch bezy, na nią wyłożyć owoce.


11:07, amaranthrose , bezy
Link Komentarze (12) »
środa, 19 września 2012
Drożdżówki z serem, malinami i kruszonką

                  Wypieków z malinami nigdy dość. Te drożdżówki powstały na specjalne zamówienie mojej siostry. Dzisiaj jedną z nich Zuzia zabrała do szkoły na drugie śniadanie. Nie ma nic lepszego w taki dzień jak dziś. Pyszne drożdżowe ciasto, delikatny ser, rozpływające się w ustach maliny, kruszonka i słodki lukier. Wspaniałe połączenie. Spróbujcie, bo to świetny sposób na poprawę humoru.

Przepis na ciasto pochodzi z książki kucharskiej


Składniki na ciasto (na ok 30 drożdżówek):

  • 1 kg mąki
  • 8 dag świeżych drożdży
  • ok 0,5 litra mleka
  • 3 żółtka
  • 20-25 dag cukru
  • 10 dag margaryny

Ze świeżych drożdży zrobić rozczyn. Żółtka utrzeć z cukrem. Mąkę przesiać do miski, dodać rozczyn i utarte żółtka. Dodać resztę mleka, zarobić. Ciasto należy zarabiać bardzo starannie, wybijając ręką tak, aby weszło jak najwięcej powietrza. Jeśli ciasto będzie zbyt zwarte, dodać odrobinę więcej mleka. Kiedy ciasto będzie już gładkie i odstające od ręki, stopniowo wlewamy stopiony, letni tłuszcz. Dokładnie wymieszać ciasto z tłuszczem. Ciasto przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce do podwojenia objętości.

Składniki na nadzienie:

  • 500g kremowego serka
  • 1 żółtko
  • cukier waniliowy
  • kilka łyżek cukru pudru
  • 500g malin

Wszystkie składniki na masę serową zmiksować. Maliny umyć.

Składniki na kruszonkę:

  • 185g mąki pszennej
  • 100g cukru
  • 125g masła
  • 2 łyżki cukru waniliowego

Mąkę wymieszać z cukrem i cukrem waniliowym. Masło roztopić i bardzo mocno podgrzać, takim zalać suche składniki. Dobrze wymieszać.

Z wyrośniętego ciasta formować kule, lekko spłaszczać i układać na posmarowanej margaryną i obsypanej kaszką manną blaszce. Bułki odstawić na 30 minut do napuszenia. Po tym czasie, używając szklanki zrobić w każdej bułce wgłębienie, do którego nakładać masę serową. Na masę serową układać maliny i posypać bułki kruszonką. Ciasto posmarować rozmąconym jajkiem. Piec ok. 15minut w piekarniku nagrzanym do 1800.

Po upieczeniu i ostygnięciu udekorować lukrem lub cukrem pudrem.

 

12:10, amaranthrose , drożdżowe
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 17 września 2012
Verva Street Racing 2012

                   To już trzecia edycja Verva Street Racing na ulicach Warszawy. Pierwszy raz w tej wspaniałej imprezie uczestniczyliśmy rok temu. Wtedy jednak decyzja o wyjeździe zapadła praktycznie w ostatniej chwili. Nie mieliśmy więc biletów na wstęp do parku maszyn, ale przejazdy i pokazy też nam się bardzo podobały. W tym roku wszystko zaplanowaliśmy wcześniej, a bilety czekały w szufladzie już od lipca.

Nasza podróż rozpoczęła się w piątek wieczorem. Po wielu przygodach, wczesnym rankiem dotarliśmy do Warszawy. Do rozpoczęcia imprezy mieliśmy jeszcze sporo czasu więc wolnym krokiem udaliśmy się w kierunku Placu Teatralnego. Tam już czekało na nas sporo atrakcji. Na otwartym terenie imprezy mieściły się strefy salonowe takich marek jak: Mercedes-Benz, Jaguar, Lotus, Harley Davidson, Nissan, Land Rover. Ponadto wystawa samochodów filmowych czy strefa Hot Wheels dla dzieci. 

Tuż po godzinie 9, bramki parku maszyn otworzyły się i osoby z biletami mogły wchodzić. Już na samym wejściu usłyszeliśmy, że za dwie minuty przy wejściu od strony Krakowskiego Przedmieścia ma pojawić się Mika Hakkinen. Nie muszę chyba dodawać gdzie pobiegliśmy najpierw.

Mika Hakkinen, dwukrotny Mistrz Świata Formuły1, to niewątpliwie największa gwiazda tegorocznej edycji imprezy. Gdy dotarliśmy na miejsce Mika już rozmawiał z dziennikarzami. Następnie przyszedł czas na zdjęcia i autografy dla kibiców. Udało się! Na naszych biletach podpis złożył sam Mika Hakkinen. Mieliśmy wielkie szczęście, bo już po chwili Mika zniknął. Co prawda obiecał wrócić za minutkę, ale czekaliśmy prawie pół godziny i już nie wrócił. Jaki jest wielki mistrz? Bardzo sympatyczny, ale jak na prawdziwego Fina przystało, powściągliwy, małomówny, na pytania odpowiadał zdawkowo, jednym słowem. Mimo to, polubiłam go . Było naprawdę bardzo miło, Mika uśmiechał się, chętnie pozował do zdjęć i nawet próbował żartować.

Mika Hakkinen, dwukrotny Mistrz Świata Formuły1, w sezonach 1998 i 1999


Nie tracąc więcej czasu zaczęliśmy zwiedzać park maszyn. I tutaj czekała na nas kolejna niespodzianka! Tuż obok wystawy zabytkowych samochodów spotkaliśmy Kubę Giermaziaka i Patryka Szczerbińskiego. Kierowcy właśnie udzielali wywiadu. Podeszliśmy nieśmiało, spytaliśmy czy możemy zrobić zdjęcie. Pewnie, że tak! -odpowiedział Kuba. Ponadto kolejne autografy, tuż obok podpisu Hakkinena, znalazły się na naszych biletach. Spotkanie z naszymi gwiazdami Porsche Super Cup, będę wspominać bardzo ciepło.

Jakub Giermaziak, kierowca Verva Racing Team w Porsche Super Cup

Wspaniałą atrakcją parku maszyn był zeszłoroczny bolid zespołu Red Bull, RB7. Ten sam, którym w ubiegłym roku startował Sebastian Vettel. Ponadto mieliśmy okazję obejrzeć bolid Formuły2 oraz zrobić zdjęcie z samym Kevinem Mirochą.

Mistrzowski bolid RB7 Red Bull Racing Team

Naszym kolejnym celem była strefa Dakaru. Tam, u boku swoich maszyn czekali na kibiców Marek Dąbrowski, Jacek Czachor i Kuba Przygoński. Także i tutaj nie mogło zabraknąć zdjęć i autografów.

Po godzinie 12 wyszliśmy z parku maszyn i udaliśmy się w kierunku trybun, aby zająć miejsca. Podobnie jak w zeszłym roku impreza rozpoczęła się od wspaniałych akrobacji na motorach. Dalej było już nieco inaczej niż w zeszłych latach. Prezentacja samochodów odbywała się w formie przejazdów, a nie jak do tej pory wyścigów i rywalizacji. Przejazdy te podzielono na kilka bloków takich jak: legendy motoryzacji, supersamochody, rajdy, wyścigi. W międzyczasie odbywały się pokazy stuntu, akrobacji wykonywanych przez motocyklistów oraz budzący wiele emocji drift ciężarówki. Ponadto podczas imprezy rozegrano oficjalne zawody Driftingowych Mistrzostw Polski. Po zaciekłej rywalizacji i wspaniałym pokazie umiejętności, zwycięstwo odniósł Kuba Przygoński.

Akrobacje w wykonaniu motocyklistów

Po raz pierwszy na Verva Street Racing pojawił się aktualny zespół Formuły1, Red Bull Racing. Za kierownicą RB7 zasiadł aktualny kierowca zespołu Toro Rosso, Jean Eric Vergne. Mistrzowski bolid przejechał ulicami Warszawy trzy razy, kręcąc efektowne bączki przed publicznością.

Dopiero na samym końcu organizatorzy zaplanowali wyścigi i pojedynki mistrzów. Najważniejszym punktem programu był pojedynek Mikki Hakkinena i Kuby Giermaziaka. Dwukrotny mistrz F1 zasiadł za kierownicą Mercedesa SLS AMG GT3, a Giermaziak za kierownicą Porsche 911 GT3 Cup. Zawodnicy walczyli od samego startu aż do mety kilkakrotnie zamieniając się miejscami. Ostatecznie wygrał Hakkinen z minimalną przewagą, ale to przejazd Giermaziaka był bardziej widowiskowy.

Pojedynek między Giermaziakiem i Hakkinenem zakończył tegoroczną edycję Verva Street Racing. Ponieważ do powrotnego pociągu mieliśmy jeszcze dużo czasu, postanowiliśmy pójść na starówkę. Wracając Krakowskim Przedmieściem spotkaliśmy jeszcze jedną, bardzo lubianą przez nas osobę. Był to Mikołaj Sokół.

Nasz wyjazd do Warszawy udał się wspaniale. Jedyne co nam przeszkadzało, to zbyt głośna muzyka chwilami zagłuszająca ryk silników. No i może jeszcze nieobecność Krzysztofa Hołowczyca. Przyjazd Hołka był dla nas oczywisty. Jednak prawdę powiedziawszy nikt wcześniej nie zapowiadał jego obecności. Sam Hołowczyc też o vervie nic nie pisał. Trudno, moje Piekło Dakaru pozostanie niepodpisane. Jednak mam nadzieję że to tylko kwestia czasu.

14:33, amaranthrose , Formuła1
Link Komentarze (1) »