Durszlak.pl
Akcja: Nie kradnij zdjęć!

zBLOGowani.pl

Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
czwartek, 29 września 2011
Ciasto jogurtowe z malinami

                          Myślałam, że to już koniec malin w tym sezonie. Myliłam się i bardzo się z tego powodu cieszę. Ciasta z malinami są wyjątkowe, bardzo aromatyczne. Ciasto jogurtowe piekłam już wiele razy. Z brzoskwiniami, truskawkami, dodatkiem wiórków kokosowych. Za każdym razem bardzo nam smakowało. Jednak połączenie malin i jogurtu przewyższyło moje oczekiwania. Ciasto jest pyszne, wilgotne, wyraźnie czuć jogurt. Do tego pachnie malinami. Dla mnie to ciasto idealne.

Przepis znalazłam na blogu evenki (www.arabeskawaniliowa.blogspot.pl). To jeszcze nie koniec wypieków z malinami!

Składniki:

  • 3 jajka
  • 1 szklanka jogurtu naturalnego
  • 3 szklanki mąki
  • 1 3/4 szklanki cukru
  • 1/2 szklanki oleju
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżeczki cukru waniliowego
  • 2 szklanki malin (dodałam jeszcze pół szklanki jeżyn)

Przygotowanie:

Maliny posypać 2 łyżkami mąki i podrzucać w misce, aż wszystkie pokryją się mąką.  Jajka ubić z cukrem i cukrem waniliowym. Dodać jogurt, olej i dobrze wymieszać. Stopniowo dodawać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia. Wsypać maliny i ostrożnie wymieszać.

Ciasto wyłożyć do wysmarowanej tłuszczem i posypanej kaszką manną blachy o wymiarach 20x30 (ja miałam trochę większą). Piec w temp. 2000C ok 30-40minut. Po ostudzeniu posypać cukrem pudrem.


17:49, amaranthrose , ciasta
Link Komentarze (10) »
środa, 28 września 2011
Blog mojej mamy

Tak jak w tytule postu, chciałabym was dzisiaj zaprosić na blog mojej mamy.

www.zwiedzajzmaanameczka.blox.pl

Blog poświęcony jest wycieczkom na rowerze i drewnianym kościółkom, których w naszej okolicy jest mnóstwo. Mama dopiero zaczyna przygodę z blogiem. Dlatego proszę was o wsparcie dla niej. Zaglądajcie na wycieczki manameczki, naprawdę warto!!!

 

17:54, amaranthrose
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 26 września 2011
Knedle ze śliwkami

                       Knedle z ciasta ziemniaczanego to smak mojego dzieciństwa. Dla nas to obiad idealny, obowiązkowy w sezonie śliwkowym. Knedle lubimy też z truskawkami lub brzoskwiniami. Zimą, kiedy nie ma świeżych owoców, robimy je w serem białym. Zwykle podajemy je polane roztopioną margaryną i posypane cukrem.  Dla nas takie są najlepsze. Wypróbujcie koniecznie, póki mamy jeszcze świeże śliwki.

Składniki:

  • 70 dag ziemniaków
  • 25 dag mąki pszennej
  • 1 jajko
  • śliwki
  • margaryna do polania
  • sól

Nigdy nie ważę składników na knedle.  Przygotowuje je w ten sposób:

Ziemniaki obieramy i gotujemy z dodatkiem soli. Wsypujemy do dużej miski i jeszcze ciepłe ugniatamy (robię to zwykłym tłuczkiem do ziemniaków, jeśli nie chcemy mieć żadnych grudek trzeba je zmielić lub przecisnąć przez praskę).

Czekamy aż wystygną. W tym czasie myjemy śliwki i usuwamy z nich pestki.

Następnie ziemniaki w misce dzielimy na cztery części. Jedną część wykładamy z miski. W to miejsce wsypujemy mąkę. Dodajemy jajko, wcześniej wyciągniętą część ziemniaków i wszystko zagniatamy.

Z ciasta formujemy wałek o średnicy ok 3 cm i kroimy na kawałki ( wielkość kawałków dopasowujemy do wielkości śliwek). Kawałki ciasta splaszczamy, na środku kładziemy śliwkę, zlepiamy brzegi i formujemy kulki.

Knedle wkładamy partiami do osolonej gotującej się wody. Mieszamy delikatnie, tak aby nie przykleiły się do dna. Kiedy wypłyną, czekamy jeszcze ok 2 minuty i wyciągamy z wody.

Gotowe knedle polewamy stopioną margaryną.

 

GP Singapuru

                Nocny wyścig o GP Singapuru już za nami. Mimo, że do końca sezonu jeszcze 5 eliminacji, Sebastian Vettel już w Singapurze mógł zapewnić sobie tytuł mistrzowski. Tak się jednak nie stało. Niemiec startujący z pole position wygrał GP Singapuru, ale ze świętowaniem drugiego tytułu mistrzowskiego będzie musiał poczekać do Japonii.

Jenson Button, zajmujący w klasyfikacji generalnej drugie miejsce, w Singapurze także był drugi. Tym samym krzyżując plany Vettela. Aby obronić tytuł Sebastian potrzebuje już tylko jednego punktu.

Na najniższym stopniu podium stanął Mark Webber. Czwarty był Fernando Alonso, mimo że po znakomitym starcie zanosiło się na więcej.

Zespół Roberta Kubicy po raz kolejny nie spisał się dobrze. Bruno Senna finiszował na 15 miejscu, a Witalij Pietrow na 17. 

11:51, amaranthrose , Formuła1
Link Komentarze (4) »
czwartek, 22 września 2011
Wyprawa na Świnicę - zejście na przełęcz Zawrat

         Zgodnie ze wcześniejszymi obietnicami dzisiaj dalsza część wyprawy na Świnicę. Wejście na szczyt trwało ponad 5 godzin, dlatego odpoczęliśmy, odbudowaliśmy siły i trzeba było wracać. Nie chcieliśmy wracać tą samą drogą, dlatego wybraliśmy zejście przez Zawrat. Nie myślcie, że była to prostsza, albo krótsza droga. Wręcz przeciwnie.

Trasa ze Świnicy na Zawrat uchodzi za trudną i właściwie niczym nie różni się od Orlej Perci. Przez całą drogę towarzyszą nam trudności. Zejścia są strome, ubezpieczone łańcuchami. Poziom ekspozycji też jest dość spory. Szlak jest często uczęszczany przez turystów, co ma swoje plusy i minusy. Plusy, bo mamy czas żeby zastanowić się jaki ruch wykonać, gdzie postawić nogę, czego się złapać. Minusy, bo przez kolejki niepotrzebnie wydłuża się czas naszej wędrówki. 

Jak już wspomniałam po drodze czeka nas wiele trudności. Już na początku zejścia rozpoczynają się eksponowane trawersy i pionowe ścianki, na których z pomocą przychodzą nam klamry. Odległości między stopniami są bardzo duże. Dlatego nie zawsze mamy gdzie pewnie postawić stopę. Jednak łańcuchy w znacznym stopniu ułatwiają nam zejście. I tutaj ostrzegam, odpowiednie buty to podstawa. W wielu miejscach musimy naciągać łańcuch i spuszczać się po prawie pionowych ścianach.

Mimo sporych trudności szlak jest bardzo przyjemny. Dobrze oznakowany, znakomicie ubezpieczony. Widoki wynagradzają nam spory wysiłek.

Dochodzimy do podejścia na Zawrat. Na tym kończą się wszelkie trudności. Od Zawratu dalszą wędrówkę odbywamy po łagodnie ułożonych stopniach trawersując przez ok 30min. grań Czołowych Czubów. Następnie czeka nas trochę bardziej strome zejście z którego mamy najpiękniejszy widok na Zadni Staw Polski. Po niecałej godzinie wędrówki dochodzimy do Wielkiego Stawu. Szlakiem wzdłuż Wielkiego stawu dochodzimy do schroniska. Tutaj mamy czas na dłuższy odpoczynek.

Z Doliny Pięciu Stawów schodzimy czarnym szlakiem do Wodogrzmotów Mickiewicza. Idziemy szybkim tempem. Po niecałych dwóch godzinach dochodzimy do Wodogrzmotów. Teraz czeka nas jeszcze ok 25 minut szybkiego marszu i dochodzimy do Palenicy Białczańskiej. Nasza wyprawa dobiega końca.

Jeszcze na koniec kilka zdjęć. Nie są to jednak tegoroczne zdjęcia. Na Zawracie byliśmy już rok temu i wtedy zrobiliśmy sporo zdjęć.

Czarny Staw

Kozica górska, która wyszła nam na spotkanie:)