Durszlak.pl
Akcja: Nie kradnij zdjęć!

zBLOGowani.pl

Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
poniedziałek, 07 listopada 2011
Wejście na Szpiglasowy Wierch

                         Pisałam już o naszej wyprawie na Świnicę. Jak wiecie kocham Tatry, więc takich wpisów będzie więcej. Myślę, że co miesiąc lub dwa będę wam opisywać moje ulubione miejsca w Tatrach. Mam nadzieję, że pomysł wam się spodoba.

Dzisiaj chciałabym wam opisać naszą wyprawę na Szpiglasowy Wierch. Prób zdobycia tego szczytu mieliśmy kilka. Bynajmniej nie dlatego, że szlak jest trudny. Pierwszy raz musieliśmy zawrócić z powodu deszczu. Za drugim razem, mimo iż dotarliśmy na przełęcz, silny wiatr uniemożliwił nam zdobycie szczytu. Jednak do trzech razy sztuka. W tym roku mogliśmy podziwiać panoramę Tatr ze szczytu Szpiglasowego Wierchu.

Swoją wyprawę rozpoczęliśmy jak zwykle wcześnie rano. Pierwszy etap zakładał przejście pewnie dobrze wam znanego szlaku do Morskiego Oka.

Droga na Szpiglasową Przełęcz uchodzi za najłatwiejszy szlak wysokogórski w rejonie Morskiego Oka. Rozpoczyna się on tuż obok schroniska i żartobliwie został nazwany ceprostradą. Szlak został utworzony w 1937roku przez Polski Związek Narciarski. Projekt zakładał poprowadzenie łatwej drogi w rejonie wysokogórskim, prowadzącej z Morskiego Oka na Kasprowy Wierch. Droga miała umożliwić przejście nawet osobom niewprawionym - ceprom. Ostatecznie projekt nie został zrealizowany. Dlatego Ceprostrada kończy się na Szpiglasowej Przełęczy.

Szlak, przypominający chodnik początkowo wiedzie lekko pod górę. Następnie skręca w lewo i przechodzi w długi trawers, mniej więcej równolegle do brzegu Morskiego Oka. Stąd możemy podziwiać Morskie Oko, Rysy oraz oraz leżący najbliżej nas masyw Mięguszowieckich Szczytów. Już na tym etapie widoki są przepiękne.

Stopniowo oddalamy się od Morskiego Oka i zakręcamy w prawo. Teraz idziemy szerokimi zakosami po zboczu Miedzianego. Po około godzinie wędrówki dochodzimy do urokliwej Dolinki za Mnichem. W tym miejscu od ceprostrady odgałęzia się czerwony szlak na Wrota Chałubińskiego. Z tego miejsca może podziwiać z bliska Mnicha. Co ciekawe stromy i spiczasty szczyt, który widzieliśmy nad Morskim Okiem, od tej strony gubi się wśród skał. Po krótkim odpoczynku ruszamy dalej żółtym szlakiem. Droga nie zmienia się, dalej ma charakter chodnika prowadzącego lekko pod górę. W dalszym ciągu szlak trawersuje zbocze Miedzianego, kilkakrotnie zakręca tworząc zakosy.

Po dwóch godzinach wędrówki (licząc od schroniska nad Morskim Okiem) dochodzimy do Szpiglasowej przełęczy. Teraz czeka nas jeszcze 15minut drogi na szczyt. Tutaj szlak jest trudniejszy i bardziej męczący. Warto jednak jeszcze trochę się pomęczyć, bo widoki na szczycie zapierają dech w piersiach. Szpiglasowy Wierch to jeden z najlepszych punktów widokowych w Tatrach. Ze szczytu podziwiamy Dolinę Pięciu Stawów oraz dalej położone szczyty: Świnicę, Kozi Wierch.

Podsumowując, szlak na Szpiglasowy Wierch jest łatwy i przyjemny. Nie spotykamy po drodze żadnych trudności. Nie ma tu przepaści, łańcuchów. Nie oznacza to jednak, że szlak nie jest męczący. Droga miejscami jest monotonna i może się dłużyć. Jednak piękne widoki po drodze i jeszcze piękniejsze na szczycie w pełni wynagradzają nasz trud.

Ze Szpiglasowego Wierchu schodzimy do Doliny Pięciu Stawów. Szlak jest tutaj dużo trudniejszy. W górnej części zejście ułatwiają łańcuchy. Dla nas nie stanowią one problemów. Jednak jeśli boicie się stromych zejść i łańcuchów, zawsze można wrócić tą samą drogą. Dalsza droga jest już mniej stroma. Skalnymi stopniami dochodzimy do Doliny Pięciu Stawów Polskich.

 

czwartek, 03 listopada 2011
ciasto NESQUIK

                          To, co dobre szybko się kończy. Czas w domu upłynął bardzo przyjemnie, ale niestety pora wracać do codziennych zajęć. Tak jak już wcześniej pisałam, miałam w planie wypróbować kilka nowych przepisów. Mogę się wam pochwalić, że plan w pełni zrealizowałam!

To ciasto nie bez powodu nazywa się NESQUIK. Zapewne też nie dlatego, że jednym z głównych składników jest kakao o tej samej nazwie. Cztery kruche, bardzo cieniutkie placki przełożone kremem kakaowym, biszkopt i polewa z białej czekolady tworzą idealną kompozycję. Jest nie za słodkie, delikatne, przyjemnie rozpływa się w ustach. Już po pierwszym kęsie sami przyznacie, że ciasto smakuje jak popularny napój kakaowy. Bardzo nam zasmakowało i na pewno do przepisu będziemy powracać.

Wykonanie ciasta może być troszkę uciążliwe. Blaty ciasta kruchego są naprawdę bardzo cieniutkie i kruche, co sprawia że łamią się w rękach. Jednak w niczym to nie przeszkadza. Ciasto należy przygotować dzień szybciej. Po nocy w lodówce, ciasto wilgotnieje i staje się miękkie. Dzięki czemu bardzo dobrze się kroi.

źródło przepisu


Składniki na 4 kruche blaty:

  • 300g mąki pszennej
  • 3 łyżki kakao Nesquik
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 150g masła
  • 2 jajka
  • 50g cukru pudru (można pominąć)

Biały biszkopt:

  • 4 białka
  • 4 łyżki mąki pszennej
  • 4 łyżki cukru
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3 łyżki oleju

Krem:

  • 4 żółtka
  • 4 szklanki mleka (1litr)
  • 1 budyń śmietankowy bez cukru
  • 4 łyżki kakao Nesquik
  • 4 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 150g masła
  • 4 łyżki cukru pudru

Polewa:

  • 200g białej czekolady
  • 50g masła

 

Wykonanie:

Blaty ciasta kruchego: Utrzeć masło z cukrem stopniowo dodając całe jajka. Dodać pozostałe składniki, całość wyrobić lub zmiksować. Włożyć do lodówki na ok. 30 minut.

Po tym czasie wyjąć ciasto, podzielić na 4 równe części. Każdą część ciasta rozwałkować bardzo cieniutko, podsypując co jakiś czas sporą ilość mąki. Rozwałkowane ciasto ostrożnie przenieść na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia (wym. 30x35cm). Piec w 1800 10-15minut. Upiec 4 takie blaty.

Biszkopt: Białka ubić z cukrem na sztywną pianę. Dodać mąkę, olej, proszek do pieczenia. Całość delikatnie wymieszać. Piec 15min w temp. 1800.

Krem: 3 szklanki mleka zagotować, w pozostałej szklance rozpuścić budyń, kakao, mąkę żółtka. Wlać do gotującego się mleka, obniżyć moc palnika, mieszać intensywnie aż do zagotowania. Pogotować chwilę - do zgęstnienia. Budyń odstawić do ostudzenia. Następnie utrzeć masło z cukrem pudrem i stopniowo dodawać schłodzony budyń. Gdyby masa była zbyt rzadka. można dodać żelatynę (3 łyżeczki żelatyny rozpuścić w niewielkiej ilości gorącej wody).

Składanie ciasta: ciasto - krem - ciasto - krem - biszkotp - krem - ciasto - krem - ciasto - krem - polewa

Polewa: Czekoladę i masło rozpuścić w kąpieli wodnej, całość wymieszać. Odstawić do wystygnięcia. Chłodną polać górę ciasta (ja dodatkowo ozdobiłam jeszcze polewę roztopioną ciemną czekoladą)



 

10:49, amaranthrose , ciasta
Link Komentarze (18) »
niedziela, 30 października 2011
GP Indii

                  Dwa tygodnie temu niestety nie mogłam oglądać wyścigu. Chwilowy brak internetu w akademiku, patofizjologia oraz mikrobiologia z powodzeniem mi w tym przeszkodziły. Dlatego też na blogu nie pojawił się wpis dotyczący Grand Prix Korei.

W ten weekend jestem jednak w domu i nic nie mogło stanąć mi na przeszkodzie. Dzisiejszy wyścig był dla nas wyjątkowy. Dlaczego? Był to pierwszy wyścig o Grand Prix Indii.

Nowy tor, ale zwycięzca wciąż ten sam. Startujący z pole position, Sebastian Vettel nie oddał prowadzenia i pewnie zwyciężył dzisiejsze Grand Prix. 

Rewelacyjnie zaprezentował się dziś Jenson Button. Po świetnym starcie już na czwartym okrążeniu Brytyjczyk znalazł się za Sebastianem. Na tej pozycji przekroczył też linię mety.

Trzecie miejsce zajął dziś Fernando Alonso. Szybka, równa jazda Hiszpana zaowocowała najniższym stopniem podium. Nie wiem jak wy, ale ja ciągle mam pewien niedosyt. Trzecie miejsce jest wspaniałe. Jednak wydaje mi się, że nie jest to szczyt możliwości Fernando. Wielu znawców uważa, że w tym sezonie Fernando jest najlepszym kierowcą w stawce. Dlatego sami rozumiecie, że dopiero zwycięstwo jest w stanie mnie zadowolić. Do końca sezonu jeszcze dwa wyścigi. Mam nadzieję, że będziemy mieli okazję zobaczyć jeszcze Fernando na najwyższym stopniu podium.

Nie małe kontrowersje wywołała dziś kolizja Felipe Massy i Lewisa Hamiltona. Na 34 okrążeniu Lewis Hamilton próbował wyprzedzić Felipe Massę. Brazylijczyk nie zostawił Lewisowi miejsca i doszło do kontaktu między kierowcami. Mimo, że wina leżała po stronie Brytyjczyka sędziowie ukarali Felipe. No cóż. Jak widać nawet w sporcie nie ma sprawiedliwości.

Kierowcy Lotus Renault znów wypadli poniżej oczekiwań. Witalij Pietrow był dziś 11, a Bruno Senna 12. Tak więc Renault powróci z Indii bez punktów.

Na koniec jeszcze kilka słów na temat nowego toru. Jak wam się podoba? To był pierwszy wyścig na torze w Indiach, więc można było zauważyć kilka niedociągnięć. Mimo to kierowcy bardzo sobie go chwalili.

 

20:26, amaranthrose , Formuła1
Link Komentarze (4) »
wtorek, 25 października 2011
Leczo

                       Nie mogę się już doczekać kiedy pojadę do domu. Kolejka ciast, które chciałabym upiec ciągle rośnie. Mam nadzieję, że przez weekend uda mi się ją trochę skrócić. Tak więc w najbliższym czasie możecie spodziewać się kilku smakowitych wypieków. Trzeci rok mocno daje o sobie znać. Nie wyobrażam sobie lepszego sposobu na relaks, niż pieczenie:)

Kilka słów o dzisiejszej propozycji. Leczo wszystkie pewnie dobrze znacie i lubicie. Jesienią przyrządzamy je bardzo często. To najlepszy czas na potrawy z papryką i cukinią. Idealne na ciepłą kolacje lub nawet na obiad. Nie da się ukryć, że ile domów, tyle przepisów na leczo. Dzisiaj proponuje wam naszą, domową wersje.

Składniki:

  • 2 łyżki oleju
  • 3 duże cebule
  • 6-7 dużych papryk, mogą być w różnych kolorach
  • 1 cukinia
  • 1 kabaczek
  • 4 kiełbaski śląskie
  • pomidory w puszce (lub śwież, sparzone i obrane ze skórki)
  • sól, pieprz

Przygotowanie:

Cebule kroimy w drobną kostkę. Paprykę myjemy, usuwamy pestki, kroimy w większą kostkę. Do dużego garnka wlewamy olej i podsmażamy cebulę. Dodajemy paprykę. 

Cukinię i kabaczek myjemy, usuwamy środek, kroimy w kostkę. Kiedy papryka będzie już prawie miękka, dodajemy kabaczek i cukinię.

Kiełbasę kroimy w cienkie półplasterki i wrzucamy do garnka.  Gotujemy na małym ogniu.

Kiedy wszystkie składniki będą już miękkie, dodajemy pomidory. Doprawiamy solą i pieprzem. Gotujemy jeszcze chwilę.

23:25, amaranthrose , na słono
Link Komentarze (13) »
piątek, 21 października 2011
Ciasto czekoladowe z bananami

                 Lubicie połączenie czekolady i bananów? Jeśli tak, to ciasto będzie dla was idealne. Delikatne, wilgotne, z lekkim aromatem bananowym. Takie, jakie lubimy najbardziej. Najlepsze na poprawę humoru w ponury, jesienny dzień. Zdecydowanie polecam!

Przepis znalazłam na blogu Majanki, a oryginalne źródło znajdziecie tu. Podobnie jak Majanka zrezygnowałam z masy czekoladowej, zastępując ją polewą.

Składniki: (robiłam z podwójnej porcji)

  • 1 szklanka brązowego cukru
  • 1 szklanka mąki
  • 5 łyżek kakao
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • szczypta soli
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 dojrzałe banany
  • 1 jajko
  • 1/4 szklanki ciepłej wody
  • 1/2 szklanki mleka
  • 1/4 szklanki oleju roślinnego
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

Polewa czekoladowa:

  • 1 tabliczka gorzkiej czekolady
  • 60g masła

Wykonanie:

W wysokim naczyniu zmiksować blenderem banany. Do bananów dodać pozostałe płynne składniki - jajko, mleko, wodę, olej, wanilię. W dużej misce połączyć wszystkie suche składniki - mąkę, cukier, sodę, kakao, proszek do pieczenia, sól. Do sypkich składników wlać płynne. Wymieszać ciasto łyżką i wlać do formy, keksówki (ja robiłam ciasto z podwójnej porcji dlatego użyłam prostokątnej blachy). Piec około 40minut w temperaturze 1800C.

Czekoladę i masło roztopić w kąpieli wodnej. Wylać polewę na ostudzone ciasto.